Nasza podróż obejmuje 4 kontynenty. Zaczynamy w Ameryce Południowej, następnie kierujemy się do Ameryki Północnej, Azji i Australii.

Wyliczając kraje – startujemy z Brazylii, następnie kierujemy się do Urugwaju, Argentyny (chcemy zakończyć naszą podróż do Patagonii przed końcem lutego), Chile, Boliwii, Peru, Ekwadoru.

Do Ameryki Północnej przedostaniemy się albo przez Kolumbię i kraje Ameryki Środkowej (autobusem) albo bezpośrednio samolotem. W wariancie pierwszym założymy, że nie boimy się lokalnej przestępczości. Z tego założenia wychodzimy na moment pisania tej notatki. Zanim jednak zadecydujemy o tym kawałku trasy będziemy mądrzejsi o całą Amerykę Południową. Będziemy więc w stanie bardziej świadomie ocenić czy warto, biorąc pod uwagę ryzyko.

Z Meksyku jedziemy na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, gdzie w San Jose wynajmujemy samochód, który oddajemy dopiero w Los Angeles, skąd w czerwcu (?) lecimy na kilka dni na Hawaje.

Azja i Australia są tymi częściami trasy, które mamy rozplanowane w stopniu „o, może tam?”. Plan jest taki: zaczynamy na Filipinach, następnie przemieszczamy się do Indonezji, Malezji, Tajlandii, Laosu, Kambodży, Mjanmy (jeśli uznamy, że jest bezpiecznie) i dalej do … dalej nie wiemy. Australii (które wybrzeże?), a następnie do Nowej Zelandii i z NZ do Indii. Albo do Indii, następnie do Australii i NZ. Albo inaczej, z uwzględnieniem Japonii i Chin. Musimy mieć też na uwadze pogodę w poszczególnych krajach (w końcu druga połowa roku to w dużej części Azji Południowo-Wschodniej okres monsunów, z kolei lipiec to lokalna zima w Nowej Zelandii). Myślę, że po USA zderzymy nasz planowany budżet z faktycznymi wydatkami i ocenimy jak bardzo go przekraczamy (bo co do tego, że nie zmieścimy się w budżecie nie mamy wątpliwości). Odchylenie 20% jest jeszcze akceptowalne i powoduje, że mniej czasu spędzimy w tanich krajach Azji i pojedziemy do Azji Wschodniej a następnie pod koniec roku na kontynent Australijski.

Poniżej mapka.

mapa trasy

 

 

 

Reklamy