Z Arequipy wzięliśmy nocny autobus do Cuzco. Spędziliśmy tam mało czasu, ledwie 2 dni, koncentrując się bardziej na wyprawie na Machu Picchu, niż na samym mieście.

Cuzco to dawna stolica Państwa Inków, położona dosyć wysoko, bo na 3300. Z czasów inkaskich nie ostało się jednak zbyt wiele zabudowań, miasto przypadło do gustu konkwistadorom, którzy nadbudowywali je wg. własnego uznania. W ten sposób w mieście jest sporo budynków które na dole są inkaskie, a na górze kolonialne. Inkowie budowali bez użycia spoiwa pomiędzy kamieniami, musiały być więc do siebie idealnie dopasowane. Hiszpanie z kolei wiedzieli co to zaprawa murarska, stąd łatwo poznać która część danego budynku jest prekolumbijska, a która post.DSC02611

Ogólnie Cuzco zrobiło na nas średnie wrażenie, mamy do niego ambiwalentne uczucia. Wizualnie jest bardzo ładne, centrum zadbane, zachował się kawał historii. Jest ono jednak skrajnie turystyczne. Tak bardzo, że trudno przejść 10 metrów nie będąc zaczepionym 3 razy przez lokalnych sprzedawców wycieczek, restauratorów lub pań oferujących masaż (mister masaż? lejdi masahe?). Po paru godzinach tego jazgotu przestaliśmy patrzeć na ludzi na ulicy i dziękować im za ich oferty, po prostu staraliśmy się przemknąć.

Standardowo poszliśmy na free walking tour, z którego pochodzi 90% zdjęć które zrobiliśmy. Był to jedyny raz w Cuzco kiedy wzięliśmy ze sobą aparat. Nie lubimy powtarzać utartych opinii o tym, że kradną (bo nam nic nie ukradli), ale naszemu koledze z Francji parę dni wcześniej podwędzono aparat fotograficzny na dworcu autobusowym w tym mieście. Stwierdziliśmy więc, że nie warto kusić losu i zostawialiśmy go schowanego w hostelu.

Oprócz FWT poszliśmy do Museo de Inca (10 soli), gdzie mogliśmy zobaczyć ichniejszą ceramikę, mumie, tkaniny, kipu (zapis węzełkowy, Inkowie nie znali pisma jako takiego), trepanacje czaszek i dowiedzieć się co nieco o historii ich państwa. Polecamy.

Cuzco miało dla nas jednak znaczenie bardziej jako miejsce wypadowe na Machu Picchu. Jeśli ktoś nie chce kupować biletów przez internet, w okolicy Plaza de Armas można kupić bilety na ruiny (limit 2500 osób dziennie, cena 142 sole razem z wejściem na górę Machu Picchu Mt). Tak też zrobiliśmy, spakowaliśmy plecaki i wieczorem wyruszyliśmy do Ollantaytambo, skąd następnego dnia rano wyruszyliśmy na 28-kilometrowy spacer wzdłuż torów do Aguas Calientes, które jest miejscowością u podnózy MP.

 

Reklamy