Naszym ostatnim punktem na mapie Boliwii było jezioro Titicaca z jego dwoma atrakcjami – miejscowością Copacabana i wyspą Isla del Sol.

Jezioro Titicaca jest na Altiplano, na wysokości ok. 3800. Jest to największe tak wysoko położone jezioro świata, na którym odbywa się żegluga. Porównując je do naszych Śniardw – jest 75 razy większe powierzchniowo i średnio i 20 razy głębsze. Wynika to z jego pochodzenia, jest to jezioro tektoniczne, czyli powstało na skutek ścierania się płyt, wytworzenia rowu tektonicznego i zalania tego rowu przez rzeki. Titicacę zasila 25 rzek, natomiast sama jest źródłem dla tylko jednej. 90% „ubytku” wody z jeziora jest wynikiem parowania, a zaledwie 10% odpływu. Jezioro ma więc bardzo duży wpływ na mikroklimat. Średnioroczna temperatura jeziora wynosi 16 stopni i nie zmienia się znacznie w trakcie roku, zaś miejscowościach okalających jezioro temperatura powietrza nigdy nie spada poniżej 0, mimo wysokości.

Na jeziorze są liczne wysepki, najbardziej znaną jest Isla del Sol, na której to rzekomo, wg. inkaskiej legendy, narodził się bóg słońce. Na wyspie sporo jest pozostałości prekolumbijskich, z ruinami dawnej inkaskiej twierdzy, labiryntem oraz stołem ceremonialnym, na którym po dziś dzień, na święto matki ziemi (Pachamama) składa się ofiary ze zwierząt. Wyspę obecnie zamieszkuje 5000 osób, które trudnią się rolnictwem i goszczeniem turystów.

Jedno ze zdjęć powyżej prezentuje skałę, wokół której występują zakłócenia pola magnetycznego (kompas nie działa). Wg. inkaskich wierzeń jest to skała pozytywnej energii. Mamy nadzieję, że trochę z niej uszczknęliśmy 🙂

Zostaliśmy na wyspie na noc, zamieszkaliśmy na północy wyspy gdzie są najbardziej widowiskowe krajobrazy. No i zwierzaków też sporo!

Wokół jeziora rozciągają się góry, te mają około 6000.DSC02518

O poranku wzięliśmy plecaki i wyruszyliśmy w 8 kilometrową trasę na południe wyspy. Ciężki był to trekking, z 20- i 15-kilogramowymi plecakami po prawie 4000 nie chodzi się łatwo. Robiliśmy sobie mnóstwo przystanków, przejście takiego kawałka zabrało nam prawie 5 godzin. Musieliśmy też dawać odpocząć plecakom 🙂

Powrót do Copacabany  (miejscowość wypadowa na Isla del Sol) i odstawienie plecaków był dla nas dużą ulgą. Widoki jednak rekompensowały wysiłek. Miejsce jest magiczne, bardzo nam się podobało.

Boliwia była fantastyczna, naprawdę piękny kraj. Zarówno okolice Uyuni, Madidi i Titicaca to miejsca przepiękne, unikatowe w skali świata. Teraz jednak jesteśmy już w Peru, gdzie naszym pierwszym przystankiem jest Arequipa z pobliskim kanionem Colca.

Co dalej

Nie mamy jeszcze dobrze rozplanowanego Peru, z grubsza punkty które chcemy zobaczyć: Arequipa, kanion Colca, petroglify Toro Muerto, Cusco, Machu Picchu, Cordiliera Blanca i pacyficzne wybrzeże na północy Peru (pewnie Punta Sal). Zastanawiamy się też, czy nie ściąć zupełnie Ekwadoru i pojechać od razu do Kolumbii. Jeśli macie swoje przemyślenia w tym temacie – dajcie znać.

Reklamy