Wpis będzie szybki, bo i temat nie jest jakoś szczególnie wdzięczny. W naszej boliwijskiej przygodzie La Paz było hubem, skąd wszystko zaczynaliśmy i dokąd wracaliśmy. Wynikało to jednak wyłącznie z dogodnego położenia miasta, a nie z jego atrakcyjności. Położone na Altiplano (po naszemu – płaskowyż) na wysokości około 3500 jest najwyżej położoną stolicą świata. Zdecydowanie wyżej niż Kathmandu, stolica Nepalu, co może stanowić pewne zaskoczenie.

Tuż obok La Paz znajduje się inne duże miasto – El Alto, które znajduje się jeszcze wyżej, bo na 4000. Tam też jest lokalne lotnisko. Choroba wysokogórska (soroche) murowana, jeśli ktoś zawczasu nie weźmie leków, a pojawi się w stolicy drogą lotniczą. Swoją drogą najlepszymi lekarstwami na tę przypadłość są: herbata z liści koki, żucie liści koki lub tabletki na bazie liści koki. I nie, koka sama w sobie nie jest halucynogenna. Pomaga jednak przezwyciężyć zmęczenie, głód i wysokość, stąd jej popularność.

Wracając jednak do La Paz. Budynki w mieście sprawiają wrażenie niewykończonych, co wynika z powodów podatkowych. Ludzie po prostu wolą mieszkać w nieotynkowanym, z wystającymi prętami i płacić niższy haracz. Doskonały przykład do czego prowadzi głupie prawo.

Jednocześnie miasto, z resztą jak i cała Boliwia, jest wymalowane hasłami „EVO – SI”, „EVO – NO”, „No re-reeleccion” itp. Evo to imię ich prezydenta, Evo Moralesa. Parę tygodni temu odbyło się referendum nt. czy może on ubiegać się o 4. kadencję, 51% zagłosowało na „nie”. Evo stwierdził więc, że w 2018 zrobi kolejne referendum na ten  sam temat (obecna kadencja upływa w 2019). Ogólnie gość jest mocno skorumpowany, o czym mówi się głośno zagranicą, ale nie mówi się w kraju. W Boliwii nie ma bowiem wolności mediów. Ogólnie mamy wrażenie, że Ameryka Południowa ma z korupcją duży problem. W Brazylii megaskandal z Petrobrasem i całym parlamentem (Petrobras opłacał też opozycję), w Argentynie pod rządami Cristiny Kirchner rozkradano kraj i do tego fałszowano dane statystyczne, w Boliwii też prezydent umoczony. Smutne, zwłaszcza że to kraje których społeczeństwa powinny być zamożne dzięki potężnym złożom minerałów.

Ale wracając do tematu, w La Paz są 3 linie kolejki linowej, łączącej ze sobą różne części miasta. Ciekawy pomysł, zwłaszcza, że kolejka linowa nie może stanąć w ulicznym korku. I to chyba by było na tyle!

Reklamy