Wieczorem 22 stycznia pojechaliśmy nocnym autokarem z Foz do Kurutyby. W drodze Justyna dostała do potrzymania czyjeś dziecko 🙂 IMG_20160122_211627Kurytyba była jednak tylko jednodniowym przystankiem przed właściwym celem podróży, jakim było Florianopolis. W Kurytybie zameldowaliśmy się więc rano, pochodziliśmy po mieście, porobiliśmy zdjęcia i następnego dnia wyruszyliśmy dalej.

Region Brazylii w którym znajduje się Kurytyba (Parana) pod koniec XIX wieku i na początku XX była bardzo popularnym kierunkiem emigracji Polaków (w XIX wieku Polski jako takiej jeszcze nie było). Łącznie, do momentu rozpoczęcia II Wojny Światowej w Brazylii mieszkało 230 tysięcy naszych rodaków, z czego większość właśnie w Kurytybie i okolicach. Związki z ojczyzną były jednak stosunkowo luźne, spora część przybyła do Brazylii bez dokumentów. Początkowo istniały lokalne polonijne organizacje, jednak czas oraz brak zainteresowania ze strony ojczyzny spowodowały, że Polacy razem z innymi mniejszościami narodowymi, potomkami niewolników z Afryki i kolonizatorów stworzyli lokalne społeczeństwo, a w następstwie brazylijską tożsamość narodową.

Choć na ulicach nie słychać już polskiego, zachowało się sporo pozostałości po naszej imigracji. Sporo jest ulic z polskobrzmiącymi nazwiskami, jest park Jana Pawła II, pomnik Kopernika. W parku JPII jest nawet skansen z chatami w których mieszkała polska imigracja!

Samo miasto jest raczej ładne… i to chyba tyle. W sam raz na jednodniowy przystanek.

24 stycznia po południu pojechaliśmy na camping do Florianopolis.

Reklamy