Z Paratów pojechaliśmy do Foz do Iguazu. Wyjechaliśmy o 8:30 we wtorek, dotarliśmy na miejsce około 11 w środę. Pamiętam jak moja siostra jeździła autobusem do Anglii na saksy, okolice 2003, wtedy podróż trwała podobnie długo. My mieliśmy o tyle dobrze, że mieliśmy krótką przerwę w Sao Paulo. W teorii z Paraty do Foz jest 1000 km, natomiast w praktyce jest to 1300, autobus zawijał co jakiś czas do różnych miejscowości wypuszczając wysiadających i wpuszczając nowych pasażerów. Autobusy mają rozkładane siedzenia, maksymalne odchylenie fotela to jakieś 45 stopni, czyli sporo. Wystarczająco, żeby można było myśleć o spaniu.

Koszt obu autobusów: Paraty-Sao Paulo 70 reali, Sao Paulo-Foz do Iguazu 200 reali, oczywiście na osobę (czyli na nasze 270 zł, 1 real=1 złoty). Drogo, ale nie ma tańszej opcji. Blablacar nie jest jakoś szczególnie popularny (a jeśli jest to jest drogi!), kolei nie ma, loty wewnątrz kraju odpadają, a na stopa w Brazylii nie chcemy się poruszać (bezpieczeństwo).

W trasie poznaliśmy trójkę Argentyńczyków którzy pomogli nam lepiej rozplanować trasę w Argentynie. Oni sami z resztą poznali się w Patagonii na polu namiotowym i od tego czasu, jeśli mogą, podróżują razem. Pokazaliśmy im zdjęcia z Polski (głównie z Zakopanego), mówili że wpadną 🙂

20 stycznia (środa)

Wyspani i zrelaksowani po podróży wpadliśmy do naszego luksusowego hotelu w którym wykupiliśmy nocleg, szybki prysznic i hydromasaż i wio! na wodospady!

No, prawie. Prawie jak pokój z widokiem.

DSC00640

Także tego… No w każdym razie po prysznicu wyruszyliśmy oglądać brazylijską część lokalnej (i globalnej) atrakcji. Spotkaliśmy również zwierzaki.

Hotel i podróż zrekompensowane 🙂 Wodospady robią kapitalne wrażenie, są ogromne, liczba strug (za wikipedią) liczy 275, przepaść ma 80 metrów. I są naprawdę głośne, trudno jest zrozumieć co mówi do Ciebie osoba stojąca 2 metry dalej.

Jeszcze 2 słowa o samym mieście Foz do Iguazu. Mieszka tam powyżej 200 tys. osób, natomiast po 18:00 jest martwe. Nic się nie dzieje, nic nie można kupić, knajpy zamknięte. Po piwo musieliśmy śmigać na stację benzynową, a naszą obiado-kolacją był kebab. Nie, nie od Turka.

21 stycznia (czwartek)

Pojechaliśmy do Argentyny do Puerto Iguacu, czyli siostrzanym mieście Foz, skąd wzięliśmy autobus do wodospadów po stronie argentyńskiej. Byliśmy zaskoczeni ile trwają formalności na granicach, czekaliśmy około 2 godziny.

Część argentyńska jest droższa niż brazyliska (100 zł vs 60 zł, liczymy razem z dojazdem), ale też bardziej rozwinięta. Można znaleźć się bliżej wodospadów, jest więcej tras, w tym jedna podczas której jedzie się kolejką.

Wycieczka do Argentyny zajęła nam cały dzień.

Nagraliśmy kilka filmów z wodospadów.

22 stycznia (piątek)

Pochodziliśmy po mieście, zrobiliśmy zakupy, kupiliśmy bilety na nocny autobus do Kurutyby. Początkowo chcieliśmy jeszcze pojechać na tamę Itaipu (w Paragwaju, 8 km od Foz, wikipedia mówi, że jest co jeden z siedmiu cudów współczesnego świata), ale cena wynosiła ok 60 zł za osobę, więc podarowaliśmy sobie.

Na temat tamy i elektrowni wodnej Itaipu na rzece Iguazu. Druga największa hydroelektrownia na świecie, która zaspokaja zapotrzebowanie na prąd w Paragwaju w 75% i Brazylii w 25%. Do jej wybudowania zniszczono największe na świecie (jeśli chodzi o wolumen wyrzucanej wody) wodospady Guaira, zniszczono 700 km kwadratowych terenu (1,5 powierzchni Warszawy). W Ameryce Południowej człowiek nadał sobie pełną władzę nad przyrodą, ekologia to pojęcie rodem z science fiction.

Kilka luźnych

  1. Nie ma sensu kupować drogich okularów, skoro te i tak się zepsują, np połamią się (Justyna) lub wypadnie szkiełko (Jarek).
  2. Amazon Kindle również się psuje. Nie kupujcie.
  3. Komputer nie działał nam przez 2 dni, po czym nagle ożył. Marka Dell – nie kupujcie.
  4. Nie kupujcie również plecaków w Intersporcie – powygina Wam się stelaż i w pewnym momencie stwierdzicie, że jest on do niczego (Jarek).
Reklamy